Nie wszystko co się liczy można policzyć…

Prawdziwa pełnia człowieczeństwa zależy od jakości życia uczuciowego i duchowego.

“Kochaj bliżniego swego jak siebie samego.”

Dlaczego tak często o tym zapominamy?

Zacząć trzeba od miłości własnej, wiary w siebie. Żadne czynniki medyczne nie mają tak ważnego, pozytywnego wpływu na jakość, długość życia i zdrowie jak miłość i bliskość.

Duchowy cel to kochać i być kochanym.

Przetrwanie zależy od znalezienia sensu życia.

A sens życia to funkcja serca, nie rozumu! Im więcej sensu tym mniej napięcia, lęku, czyli mniej stresu.

Emocje wpływają na wszystkie funkcje organizmu. Wymiana uczuć jest jedną z najpotrzebniejszych do życia relacji.

To uczucia grzeją, iskrzą, wprawiają w ruch.

Nie żyją naprawdę ludzie, którzy nie potrafią kochać, marzyć, tęsknić, płakać, cieszyć się.

Miłość żywi duszę, lęk ją zabija.

Obecna cywilizacja to samotność, strach, agresja, cierpienie. Żyjemy w kulturze, która nie rozumie uczuć, liczą się pieniądze i sukces. Dążymy do niewłaściwych celów. Wielu ma stale emocjonalny ból, wewnętrzny głód. Stąd pogoń za pieniędzmi, karierą, przyjemnościami – żeby zagłuszyć ten ból.

Dawanie i otrzymywanie miłości jest uzdrawiające dla obu stron.

Ludzie potrzebują troski, zrozumienia, współczucia.

Potrzebujemy miejsca gdzie należymy, jesteśmy akceptowani bezwarunkowo, potrzebujemy azylu.

Zwyczajny dotyk leczy, jest darem miłości, bliskości, współczucia.

A my się nie dotykamy. W kawiarniach Porto Rico ludzie dotykają się 180 razy na godzinę, w Paryżu 110, w USA 2, a w Londynie 0.

Uczucia to zaproszenie do zbliżenia, akceptacji i porozumienia.

A co Ty o tym sądzisz?

Lek.med. Maria K Soltan

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *